Obudziłam
się w ogromnym łóżku, a obok mnie leżał Lou. Wstałam i poszłam do kuchni.
Zdecydowanie za dużo wczoraj wypiłam. Nie wiedząc co ze sobą zrobić włączyłam
laptopa, który leżał na biurku pod oknem. Weszłam na facebook’a, a tam pełno wiadomości od moich
przyjaciółek. ‘Skąd znasz Louisa?’ Domyśliłam się, że jakiś paparazzi zrobił
nam zdjęcia. Włączyłam pierwszą, lepszą stronę plotkarską.
‘Louis Tomlinos znalazł sobie nową dziewczynę’
‘Gdzie podziała się Eleanor i kim jest nowa
dziewczyna Lou?’
Taki artykułów
było pełno w Internecie, wolę nie myśleć co jest w prasie. Nie chcę być
postrzegana jako dziewczyna Louisa Tomlinsona. Nie darzyłam go niczym więcej jak tylko przyjaźnią. Dlaczego
media zawsze komplikują życie? Dlaczego nie mogą zostawić nas po prostu w
spokoju? Kto jest, aż tak podły, żeby niszczyć spokojne życie ludzi. Nigdy nie
wyobrażałam sobie życia w świetle reflektorów. Zawsze wolałam trzymać się na
uboczu nie zwracając na siebie uwagi. Nie potrafiłam przebić się przez tłum
ludzi błagających o zauważenie. Nie chciałam tego. Broniła się przed tym, a to
i tak mnie dopadło. Bałam się nawet udzielić wywiadu do szkolnej gazetki, a
teraz jestem tematem plotek wszystkich nastolatek na świecie. Nie potrafię
podnieść głowy i przejść przez tłum wiedząc, że wszyscy mnie rozpoznają. Mimo
iż był to początek dla mnie był to koniec. Wiedziałam, że na kilku artykułach
się nie skończy. Tabloidy będą pisać nowe, z większą ilością kłamstw, bo prawda
ich nie satysfakcjonuje. Oni szukają tylko sensacji, a to że przy okazji
rujnują czyjeś życie prywatne to już ich nie obchodzi. Ludzie pracujący w
takich brukowcach są nic niewartymi dziennikarzami. Prawdziwi dziennikarze dążą
do prawdy, ale co ja się oszukuję na świecie już dawno takich nie ma, a jeśli
zdążą się tacy nie mają oni prawa przebić się przez tłum hien żerujących na
krzywdzie ludzkiej, bo przecież ich artykuły nie przyniosą zysku, nie wzrośnie
sprzedaż, bo kto by chciał czytać o kolejnej powodzi czy też biedy w slumsach,
przecież można pisać o zdradzie niewinnego człowieka, który tak naprawdę jest
ofiarą. Kogo obchodzi co ten człowiek czuje? Jest sensacja i trzeba to
wykorzystać. Nigdy nie wiadomo czy czyta się kompletną nieprawdę, czy plotkę
zawierającą ziarnko prawdy. Dlatego już dawno przestałam czytać gazety i
przeglądać Internet. Zawsze zależało mi na prawdzie. Nie tolerowałam kłamstw. Widziałam,
że przyjaźniąc się z Lou kiedyś to nastąpi… Jak to ładnie brzmi przyjaźń… ale
nie spodziewałam się, że stanie się to tak nagle. Chciałam być na to chociaż w
najmniejszym stopniu przygotowana, ale jak można się przygotować na życie w
świetle reflektorów?
Po schodach
schodził właśnie Lou wydając z siebie pomruki niezadowolenia. Ciekawiło mnie
tylko to czy to ze względu na kaca czy artykułów. Nie zwracając na mnie większej
uwagi poszedł do kuchni po wodę. Ja tylko się zaśmiałam i poszłam za nim do
niewielkiego pomieszczenia.
- Trzeba
było tyle nie pić. – powiedziałam.
- Wypiłem
tyle samo co ty. – oburzył się.
- Wygląda
na to, że mam mocniejszą głowę.
-
Dziewczyna przebiła mnie w piciu! Co za wstyd!
- Pragnę ci
przypomnieć, że pochodzę z Polski, a Polacy mają mocne głowy. Znasz ten
stereotyp?
- Jak widać
to nie stereotyp, tylko rzeczywistość.
Rozsiadłam
się na krześle i przyglądałam się Lou.
- Co?
- Czekam na
śniadanie. – powiedziałam uśmiechając się bezczelnie.
- To ja
tutaj jestem poszkodowany. Chorym trzeba się opiekować. – powiedział i usiadł
na krześle obok. Ja nawet nie miałam ochoty się ruszać. Nagle Lou wypalił:
- Harry
zawsze robił nam śniadanie.
- Tęsknisz
za nim?
- Bardzo.
Ale jak mam mu spojrzeć w twarz, powiedzieć, że wszystko dobrze i żyć jakby nic
się nie stało. Teraz nawet nie wyobrażam sobie spędzenia, chociaż jednej minuty
w tym samym pokoju. Jak będą teraz wyglądać nasze próby, koncerty, wywiady. Co
jak jakaś dziennikarka zapyta się o nasze relacje. Nie potrafię kłamać.
- Nie martw
się tym teraz. Jesteśmy w domku w lesie. Sami… nikt nie wie gdzie jesteśmy, nie
ma tu Harrego, Eleanor. Nikogo tylko my dwoje. Ciesz się tym. Możesz teraz
odpocząć. Przemyśleć sobie wszystko. Nie podejmuj pochopnych decyzji, bo możesz
tego żałować.
Lou
popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem, ale nic nie powiedział. Siedział w
milczeniu. Zastanawiałam się czy powiedzieć mu o tych artykułach. Co jeśli się
załamie jeszcze bardziej? Nie chciałam, żeby jeszcze bardziej cierpiał, patrzeć
na jego łzy i nie wiedzieć co robić. Nie chciałam być bezsilna… Może wszystko
wyolbrzymiam. Przecież on jest przygotowany na takie sytuacje, ale czasami
trudno jest się zmierzyć z prawdą o sobie wypisaną na stronach gazet. Nie jest
łatwo przyjąć krytykę na swoje barki, ale Tommo ma prawo wiedzieć co wypisują w
Internecie.
- Lou… jest
jedna rzecz, o której musisz wiedzieć.
- Jestem
przygotowany na wszystko.
Powiedziałam
mu prosto z mostu. Nie chciałam owijać w bawełnę. Kiedy to usłyszał pobiegł do
laptopa i sprawdził moją wersję.
- Nie
wierzę własnym oczom. Jak… przepraszam… - powiedział.
- Dlaczego
ty mnie przepraszasz. To nie twoja wina, przecież ty nie napisałeś tych artykułów.
- Ale to
moja sławna osoba cię w to wciągnęła. Przepraszam.
- Nie
przepraszaj mnie. Poradzę sobie.
- Nawet ja
sobie czasami nie radzę, to jak ty taka słodka, niewinna osoba może sobie
poradzić?
- Jestem
silna. – nie byłam tego wcale taka pewna. Zawsze bałam się krytyki. Nie
przyjmowałam jej do siebie, mimo iż wiedziałam, że jest prawdę. Starałam się
zmieniać na siłę, byleby tylko przypodobać się wszystkim, chociaż wiedziałam,
że to niemożliwe. Bałam się odrzucenia. Część winy leżała po stronie Artura, bo
to przez jego odejście przestałam w siebie wierzyć, a później jeszcze sprawa z
Kamilem. Nie potrafiłam się bronić. Byłam zbyt słaba. Przytakiwałam tylko, gdy
ktoś pytał mnie o zdanie. Czuję się jak jakiś nieudany test NASA. Nienawidziłam
się za to.
-
Przepraszam. – powiedział jeszcze raz Lou i mnie przytulił.
Spędziłam z
Louisem kilka wspaniałych dni w domku, lecz niestety nadszedł dzień mojego
wylotu do Australii. Nie chciałam wyjeżdżać z Londynu i zostawić Lou samego z
jego problemami. Czułam się za niego w pewnym stopniu odpowiedzialna. Widząc
jego zły stan psychiczny na lotnisku byłam wstanie w jednej sekundzie odwołać
lot i zostać z nim, ale on zapewniał mnie tak długo, że sobie poradzi, aż w
końcu przeszłam przez bramki, pozostawiając swojego przyjaciela samego z jego
problemami. Oczywiście umówiliśmy się, że będziemy codziennie ze sobą
rozmawiać, ale to nie to samo co czuć jego oddech, bicie serca. Widzieć jego
zarost i smutek w oczach. Będąc od niego kilka kroków już za nim tęskniłam. Przebywając
w Australii nie potrafiłam cieszyć się z wakacji, jakby się jeszcze niedawno
wydawało moich marzeń. Nie chciałam jechać do Londynu, a spotkało mnie tam tyle
wspaniałych rzeczy, ale oczywiście jako to w moim życiu bywa musiało tak dla
równowagi być trochę kłopotów.
*******
Miałam wcześniej dodać rozdział, ale wystąpiły małe problemy. Ten rozdział dedykuję Julii, która jest teraz najszczęśliwszą osobą na świcie.
Bardzo, ale to bardzo dziękuję Ci za dedykację. Nie wiem, czy taką szczęśliwą jak bedzie w przyszłośći bohaterka. :) Rozdział świetny, jak zawsze. Spodobało mi się to jak Lou przepraszał Sandrę, za te zdjęcia i nagłówki opowiadające o tym, że są parą. To było takie słodkie. :D Mam nadzieję, ze następny rozdział dodasz jak najszybciej. Mam nadzieję, ze zdążysz jeszcze przed sylwestrem inaczej bede Cię nękać, a wiedz, ze bedziemy w tym samym miejscu. xD Życzę Ci Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, oraz co najważniejsze weny, jak również dużo fajnych pomysłów! ♥
OdpowiedzUsuńJestę Filozoffę.
JA TEŻ JESTEM SZCZĘŚLIWA! ale Julianna bardziej, więc wybaczam :) rozdziałamasakrycznie boski, czekam na następny xx PS. Jeśli nie dodasz przed sylwestrem to też będę cię nękać ;* weny życzę <33
OdpowiedzUsuńfajny. spodobało mi się. ;p dodawaj szybko ;d ;d ; *
OdpowiedzUsuń