czwartek, 20 grudnia 2012

rozdział 3.



Obudziłam się w ogromnym łóżku, a obok mnie leżał Lou. Wstałam i poszłam do kuchni. Zdecydowanie za dużo wczoraj wypiłam. Nie wiedząc co ze sobą zrobić włączyłam laptopa, który leżał na biurku pod oknem. Weszłam na  facebook’a, a tam pełno wiadomości od moich przyjaciółek. ‘Skąd znasz Louisa?’ Domyśliłam się, że jakiś paparazzi zrobił nam zdjęcia. Włączyłam pierwszą, lepszą stronę plotkarską.
‘Louis Tomlinos znalazł sobie nową dziewczynę’
‘Gdzie podziała się Eleanor i kim jest nowa dziewczyna Lou?’
Taki artykułów było pełno w Internecie, wolę nie myśleć co jest w prasie. Nie chcę być postrzegana jako dziewczyna Louisa Tomlinsona. Nie darzyłam go  niczym więcej jak tylko przyjaźnią. Dlaczego media zawsze komplikują życie? Dlaczego nie mogą zostawić nas po prostu w spokoju? Kto jest, aż tak podły, żeby niszczyć spokojne życie ludzi. Nigdy nie wyobrażałam sobie życia w świetle reflektorów. Zawsze wolałam trzymać się na uboczu nie zwracając na siebie uwagi. Nie potrafiłam przebić się przez tłum ludzi błagających o zauważenie. Nie chciałam tego. Broniła się przed tym, a to i tak mnie dopadło. Bałam się nawet udzielić wywiadu do szkolnej gazetki, a teraz jestem tematem plotek wszystkich nastolatek na świecie. Nie potrafię podnieść głowy i przejść przez tłum wiedząc, że wszyscy mnie rozpoznają. Mimo iż był to początek dla mnie był to koniec. Wiedziałam, że na kilku artykułach się nie skończy. Tabloidy będą pisać nowe, z większą ilością kłamstw, bo prawda ich nie satysfakcjonuje. Oni szukają tylko sensacji, a to że przy okazji rujnują czyjeś życie prywatne to już ich nie obchodzi. Ludzie pracujący w takich brukowcach są nic niewartymi dziennikarzami. Prawdziwi dziennikarze dążą do prawdy, ale co ja się oszukuję na świecie już dawno takich nie ma, a jeśli zdążą się tacy nie mają oni prawa przebić się przez tłum hien żerujących na krzywdzie ludzkiej, bo przecież ich artykuły nie przyniosą zysku, nie wzrośnie sprzedaż, bo kto by chciał czytać o kolejnej powodzi czy też biedy w slumsach, przecież można pisać o zdradzie niewinnego człowieka, który tak naprawdę jest ofiarą. Kogo obchodzi co ten człowiek czuje? Jest sensacja i trzeba to wykorzystać. Nigdy nie wiadomo czy czyta się kompletną nieprawdę, czy plotkę zawierającą ziarnko prawdy. Dlatego już dawno przestałam czytać gazety i przeglądać Internet. Zawsze zależało mi na prawdzie. Nie tolerowałam kłamstw. Widziałam, że przyjaźniąc się z Lou kiedyś to nastąpi… Jak to ładnie brzmi przyjaźń… ale nie spodziewałam się, że stanie się to tak nagle. Chciałam być na to chociaż w najmniejszym stopniu przygotowana, ale jak można się przygotować na życie w świetle reflektorów?
Po schodach schodził właśnie Lou wydając z siebie pomruki niezadowolenia. Ciekawiło mnie tylko to czy to ze względu na kaca czy artykułów. Nie zwracając na mnie większej uwagi poszedł do kuchni po wodę. Ja tylko się zaśmiałam i poszłam za nim do niewielkiego pomieszczenia.
- Trzeba było tyle nie pić. – powiedziałam.
- Wypiłem tyle samo co ty. – oburzył się.
- Wygląda na to, że mam mocniejszą głowę.
- Dziewczyna przebiła mnie w piciu! Co za wstyd!
- Pragnę ci przypomnieć, że pochodzę z Polski, a Polacy mają mocne głowy. Znasz ten stereotyp?
- Jak widać to nie stereotyp, tylko rzeczywistość.
Rozsiadłam się na krześle i przyglądałam się Lou.
- Co?
- Czekam na śniadanie. – powiedziałam uśmiechając się bezczelnie.
- To ja tutaj jestem poszkodowany. Chorym trzeba się opiekować. – powiedział i usiadł na krześle obok. Ja nawet nie miałam ochoty się ruszać. Nagle Lou wypalił:
- Harry zawsze robił nam śniadanie.
- Tęsknisz za nim?
- Bardzo. Ale jak mam mu spojrzeć w twarz, powiedzieć, że wszystko dobrze i żyć jakby nic się nie stało. Teraz nawet nie wyobrażam sobie spędzenia, chociaż jednej minuty w tym samym pokoju. Jak będą teraz wyglądać nasze próby, koncerty, wywiady. Co jak jakaś dziennikarka zapyta się o nasze relacje. Nie potrafię kłamać.
- Nie martw się tym teraz. Jesteśmy w domku w lesie. Sami… nikt nie wie gdzie jesteśmy, nie ma tu Harrego, Eleanor. Nikogo tylko my dwoje. Ciesz się tym. Możesz teraz odpocząć. Przemyśleć sobie wszystko. Nie podejmuj pochopnych decyzji, bo możesz tego żałować.
Lou popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem, ale nic nie powiedział. Siedział w milczeniu. Zastanawiałam się czy powiedzieć mu o tych artykułach. Co jeśli się załamie jeszcze bardziej? Nie chciałam, żeby jeszcze bardziej cierpiał, patrzeć na jego łzy i nie wiedzieć co robić. Nie chciałam być bezsilna… Może wszystko wyolbrzymiam. Przecież on jest przygotowany na takie sytuacje, ale czasami trudno jest się zmierzyć z prawdą o sobie wypisaną na stronach gazet. Nie jest łatwo przyjąć krytykę na swoje barki, ale Tommo ma prawo wiedzieć co wypisują w Internecie.
- Lou… jest jedna rzecz, o której musisz wiedzieć.
- Jestem przygotowany na wszystko.
Powiedziałam mu prosto z mostu. Nie chciałam owijać w bawełnę. Kiedy to usłyszał pobiegł do laptopa i sprawdził moją wersję.
- Nie wierzę własnym oczom. Jak… przepraszam… - powiedział.
- Dlaczego ty mnie przepraszasz. To nie twoja wina, przecież ty nie napisałeś tych artykułów.
- Ale to moja sławna osoba cię w to wciągnęła. Przepraszam.
- Nie przepraszaj mnie. Poradzę sobie.
- Nawet ja sobie czasami nie radzę, to jak ty taka słodka, niewinna osoba może sobie poradzić?
- Jestem silna. – nie byłam tego wcale taka pewna. Zawsze bałam się krytyki. Nie przyjmowałam jej do siebie, mimo iż wiedziałam, że jest prawdę. Starałam się zmieniać na siłę, byleby tylko przypodobać się wszystkim, chociaż wiedziałam, że to niemożliwe. Bałam się odrzucenia. Część winy leżała po stronie Artura, bo to przez jego odejście przestałam w siebie wierzyć, a później jeszcze sprawa z Kamilem. Nie potrafiłam się bronić. Byłam zbyt słaba. Przytakiwałam tylko, gdy ktoś pytał mnie o zdanie. Czuję się jak jakiś nieudany test NASA. Nienawidziłam się za to.
- Przepraszam. – powiedział jeszcze raz Lou i mnie przytulił.

Spędziłam z Louisem kilka wspaniałych dni w domku, lecz niestety nadszedł dzień mojego wylotu do Australii. Nie chciałam wyjeżdżać z Londynu i zostawić Lou samego z jego problemami. Czułam się za niego w pewnym stopniu odpowiedzialna. Widząc jego zły stan psychiczny na lotnisku byłam wstanie w jednej sekundzie odwołać lot i zostać z nim, ale on zapewniał mnie tak długo, że sobie poradzi, aż w końcu przeszłam przez bramki, pozostawiając swojego przyjaciela samego z jego problemami. Oczywiście umówiliśmy się, że będziemy codziennie ze sobą rozmawiać, ale to nie to samo co czuć jego oddech, bicie serca. Widzieć jego zarost i smutek w oczach. Będąc od niego kilka kroków już za nim tęskniłam. Przebywając w Australii nie potrafiłam cieszyć się z wakacji, jakby się jeszcze niedawno wydawało moich marzeń. Nie chciałam jechać do Londynu, a spotkało mnie tam tyle wspaniałych rzeczy, ale oczywiście jako to w moim życiu bywa musiało tak dla równowagi być trochę kłopotów. 

*******
Miałam wcześniej dodać rozdział, ale wystąpiły małe problemy. Ten rozdział dedykuję Julii, która jest teraz najszczęśliwszą osobą na świcie. 

3 komentarze:

  1. Bardzo, ale to bardzo dziękuję Ci za dedykację. Nie wiem, czy taką szczęśliwą jak bedzie w przyszłośći bohaterka. :) Rozdział świetny, jak zawsze. Spodobało mi się to jak Lou przepraszał Sandrę, za te zdjęcia i nagłówki opowiadające o tym, że są parą. To było takie słodkie. :D Mam nadzieję, ze następny rozdział dodasz jak najszybciej. Mam nadzieję, ze zdążysz jeszcze przed sylwestrem inaczej bede Cię nękać, a wiedz, ze bedziemy w tym samym miejscu. xD Życzę Ci Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, oraz co najważniejsze weny, jak również dużo fajnych pomysłów! ♥

    Jestę Filozoffę.

    OdpowiedzUsuń
  2. JA TEŻ JESTEM SZCZĘŚLIWA! ale Julianna bardziej, więc wybaczam :) rozdziałamasakrycznie boski, czekam na następny xx PS. Jeśli nie dodasz przed sylwestrem to też będę cię nękać ;* weny życzę <33

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny. spodobało mi się. ;p dodawaj szybko ;d ;d ; *

    OdpowiedzUsuń

rozdziały